Muszle makaronowe nadziewane tuńczykiem


Muszle makaronowe nadziewane tuńczykiem

Są lubianą przekąską na wszelkiego typu przyjęciach. Na jedną imprez domowych przygotowałam właśnie muszle makaronowe nadziewane tuńczykiem z dodatkiem jajek, papryki, ogórka kiszonego, sera żółtego oraz kukurydzy. Powiem wam, że zrobiły furorę wśród gości. Podoba mi się, że jest to tzw. „przekąska na raz”. Ilość muszli i nadzienia możecie modyfikować, w zależności od ilości gości. Ja zwykle robię 20 sztuk. Zachęcam was gorąco do spróbowania innej, równie smacznej wersji muszle makaronowe nadziewane pastą z wędzonego łososia.

Składniki:

– 20 muszli makaronowych conchiglioni

– 1 puszka tuńczyka w oleju

– 3 jajka ugotowane na twardo

– 1 nieduża czerwona papryka

– 2 ogórki kiszone

– 3-4 łyżki kukurydzy konserwowej

– 8 dag sera żółtego startego na tarce

– 2 łyżki majonezu

– 1 łyżeczka musztardy

– koperek

– sól, pieprz

Jak zrobić muszle makaronowe nadziewane tuńczykiem?

Muszle makaronowe ugotować w osolonym wrzątku z odrobiną oleju al dente. Jajka ugotować na twardo. Ostudzić. Obrać i zetrzeć na tarce o małych oczkach. Ser żółty także zetrzeć na tarce o małych oczkach. Tuńczyka odsączyć z zalewy. Rozdrobnić widelcem. Dodać do jajek i sera. Paprykę umyć, usunąć gniazda nasienne i pokroić w drobną kostkę. Ogórki również pokroić malutką kostkę. Kukurydzę odsączyć z zalewy i dodać do masy. Doprawić solą i pieprzem. Dodać majonez i musztardę. Napełniać farszem każdą muszlę. Posypać posiekanym koperkiem. Muszle makaronowe nadziewane tuńczykiem położyć na talerzu pokrytym liśćmi sałaty. Podawać schłodzone jako przystawkę na przyjęciach i imprezach.

Smacznego!

Helen G.


Galeria zdjęć - kliknij aby powiększyć

loading...
Poprzedni Śledzie marynowane w occie
Nastepny Chleb razowy

11 komentarzy

  1. Mela
    30 grudnia 2016
    Odpowiedz

    Bardzo podoba mi się przepis i chętnie wypróbuję przepis ;) przystawka w sam raz na sylwestrową domówkę. Wyglądają wybornie!

  2. Ania
    30 grudnia 2016
    Odpowiedz

    gdzie można kupić taki makaron?:)

    • Helen G.
      Helen G.
      30 grudnia 2016
      Odpowiedz

      W hipermarketach (np. Kaufland, Auchan, Tesco), supermarketach (np. Piotr i Paweł) oraz w delikatesach. W dyskontach widywałam go jedynie okazjonalnie.

  3. Ewelina Serafińska
    31 grudnia 2016
    Odpowiedz

    Roku bez trosk i zmartwień,
    życia w miłości, przyjaźni i szczęściu.
    Oby najskrytsze marzenia znalazły urzeczywistnienie,
    a każdy dzień przynosił tylko radość i uśmiech

    Szczęśliwego NOWEGO ROKU kochana :*

    Buziaki :*:*

    Baw się dobrze :*:*:*

  4. Królowa Karo
    1 stycznia 2017
    Odpowiedz

    Uwielbiam te muszle i często korzystam. Świetnie się sprawdzają na imprezach i wyglądają efektownie. Tuńczykiem ich jednak nigdy nie nadziewałam – muszę spróbować Twojej wersji.

  5. Marzena Szkodzińska
    25 stycznia 2017
    Odpowiedz

    Też robię podobne na spotkania z przyjaciółmi, są pyszne i można je nadziać w zasadzie wszystkim :-)

  6. Iga Dietmap
    16 lutego 2017
    Odpowiedz

    o, będę miała kolejny pomysł na przekąski

  7. Ania
    21 stycznia 2018
    Odpowiedz

    Wczoraj na imprezie karnawałowej miałam właśnie takie muszelki i chyba z Twojego przepisu korzystałam :) były pyszne :)

    • Helen G.
      Helen G.
      21 stycznia 2018
      Odpowiedz

      Cieszę się, że muszelki smakowały :-)

  8. Kamila
    20 lutego 2018
    Odpowiedz

    Jak ugotować te muszle, żeby się nie połamały? Mi się prawie zawsze niszczą po odcedzeniu :(

    • Helen G.
      Helen G.
      20 lutego 2018
      Odpowiedz

      Trzeba ostrożnie wrzucać muszle na osolony wrzątek i potem delikatnie zamieszać drewnianą łyżką. Dobrze jest dodać do wody odrobinę oleju, który zapobiegnie ewentualnemu sklejaniu muszli. Muszle gotujemy al dente (najlepiej jedną spróbować/sprawdzić) i delikatnie wyjmujemy łyżką cedzakową na talerz. Z doświadczenia wiem, że niektóre muszle się łamią podczas gotowania. Nie wiem do końca od czego to zależy. Ze swojej strony polecam muszle makaronowe (conchiglioni) firmy Agnesi. Te jeszcze nigdy mi się nie uszkodziły ;-)

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *